Domówka sylwestrowa
Jeśli najlepiej bawisz się w gronie bliskich znajomych to idealnym pomysłem na imprezę sylwestrową będzie zorganizowanie własnej prywatki.
Co będzie ci potrzebne? Po pierwsze – goście (bez nich impreza może się nie udać, chyba że chcesz spędzić romantycznego sylwestra tylko z tą jedną, ukochaną osobą). Po drugie – miejsce (czasem lepiej nie ryzykować i zorganizować przyjęcie z dala od własnego domu). Po trzecie – jedzenie (dla niektórych kluczowy element). Po czwarte – picie (czytaj: soki i inne napoje wyskokowe…). Po piąte – muzyka (najlepiej różne gatunki, żeby każdy miał szansę znaleźć coś dla siebie). Po szóste – dekoracje (bez balonów i serpentyn się nie obejdzie). Po siódme – sztuczne ognie (cieszą przede wszystkim panów, choć i panie lubią popatrzeć). Po ósme – motyw przewodni imprezy (czasem się przydaje, szczególnie, jeśli marzysz o balu przebierańców z prawdziwego zdarzenia). Po dziewiąte – z pewnością sama/sam coś jeszcze wymyślisz.
Po sporządzeniu listy niezbędnych elementów sylwestrowej prywatki, najwyższy czas przejść do jej realizacji.
Nie oszukuj się, będziesz potrzebować kogoś do pomocy (najlepiej kogoś zaufanego, na kogo będziesz mogła/mógł liczyć nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach – w końcu w noc sylwestrową nigdy nie wiadomo…). Pomyśl dekoracje (czytaj: dmuchanie balonów, wieszanie serpentyn…), przygotowanie sali (ewentualnie mieszkania), zrobienie jedzenia – trochę czasu i energii może to pochłonąć – samej/samemu nie dasz rady.
Warto jest też zastanowić się nad faktem, skąd na to wszystko wziąć pieniądze: czy lepiej składać się wspólnie z gośćmi, czy może wygodniej, jeśli każdy coś ze sobą przyniesie (po wcześniejszym ustaleniu co). Tak naprawdę wszystko zależy od ludzi, których chcesz zaprosić i od tzw. „dogadania wewnątrz grupy”.
Same przygotowania to jednak „pikuś” w porównaniu ze sprzątaniem po zabawie. Ktoś będzie musiał przecież umyć naczynia, pozamiatać i ogólnie posprzątać (nigdy nie wiadomo, czy tej szalonej nocy coś przypadkiem się nie zniszczyło…). Najlepszym rozwiązaniem, tej dosyć kłopotliwej części, jest zagonienie gości do pracy (w końcu to najbliżsi znajomi – nie obrażą się, a nawet odwrotnie, sami powinni poczuwać się do tego obowiązku).